Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

gdzieś w nas jest ścieżka na mokradła
w najdalszych zakątkach pomieszkują 
sowy i nietoperze
las zlewa się 
w nieprzeniknioną czerń 
ciężki duszący zapach 
i mdła woń unosi się w powietrzu 

tutaj pośrodku niczego 
w konarach olchy jesionu 
migotają tysiące punktów szmery wiatru 
oplatają knieć tojeść turzyce 
na usypanych brzegach torfem 
porośnięte pióropusze 
błekitnych irysów
w gęstym sitowiu w którym brakuje czystej wody  
błotniak bąk cyranka inicjują 
francuski taniec godowy  

spojrzenia przez wziernik   
w centralnym punkcie nad tym wszystkim przecinają dyskusje  odgłosy nabrał strategicznego znaczenia gdzie ma stać market mrówka
 
na obrzeżach łąk w ostrych promieniach słońca 
szkli się po tłuczone szkło 

*****************************************************************

gdzieś w nas na pustkowiu skrzypi pod stopami
odczucia giną w stertach liści
w dłoniach odczuwalne wahania temperatur 

chłód zmienia tonację do paznokci
pęka z lodem nasze credo
rządzi światem masturbacja 

gdzieś w nas wiosna zaszywa na plecach amok
nad powiekami pokruszone kawałki chmur
odsłoniły wyrwę w krtani 

słońce głaszcząc życie
odświeża przeterminowaną starość 
po dwóch stronach rozrzuca zapomnienie mienie nie

******************************************************************
gdzieś w nas
gliną zalepione rany wysuszone połacia
zapobiegają dalszemu obumieraniu 

szkli się potłuczone szkło
prześciga się błoto z jesienią
uśmierza naturę w stertach liści

nabiera impresjonizm  odcieni
skrzypi na pustkowiu pod stopami
pęka z lodem nasze credo

pokruszone kawałki chmur nad głową
przysłaniają kolejną wyrwę 
rozrywa w nas zakurzone życie

światło głaszcze naszą starość
rozwarstwia łączenia bitumiczne
w koleinach zapominamy  bliskich

Ilość odsłon: 4261

Komentarze

październik 07, 2017 18:32

a zima gdzie? chłód obojętność awantury wybuchowość nastroju))))pozdrawiam Lena

październik 07, 2017 18:25

wybudowano drogę
glina dotarła w najdalsze zakątki
piach rozpycha żebra
kamieniami utwardzono serce

szkli się potłuczone szkło
krople prześcigają się z jesienią
dłonie stają się coraz cięższe
skrzypi na pustkowiu pod stopami

nad powiekami pokruszone kawałki chmur
zasłoniły wyrwę po zimie
kurz z płatkami kwiatów
wiosna od nowa rozpruwa w nas nadzieję

latem światło głaszcze naszą starość
rozpuszcza ubite życie
koleiny po brzegach rozlewają nicość
zapominamy naszych bliskich o świcie

tak. :)