Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki


Powypadkowy spis treści żołądka,
czyli rap wprost z wnętrza ciała.
W klimatyzowanym pokoju urosła mi klatka,
coś zwaliło się na głowę. Dymi.
Tak zaczyna się kronika upadku.
Świadomi praw fizyki
prowadzimy się podobnie:
całkiem trzeźwi oddajemy się ciężarówce
z naprzeciwka i przydrożnej kępie drzew.
Właściciel świata sentymentów nie ma.

Po brodzie często cieknie mi ślina.
Już znieruchomiałem,
więc nawet nie zaklaszczę.
Zapytam z czystej ciekawości:kto?
Daj mi ją — tę chwilę i własny oddech.
Wasz świat.

W tle ogłaszają zmianę pogody
unosi się woń ropy naftowej.
U mnie gangrena sprawę zamyka. 
Nagle nic nie ma znaczenia.
Ktoś się zlituje. Nim obedrze nas ze skóry,
wnętrze zmiękczy kilkoma garściami wody.

Będę wytrwały i wykąpię się w deszczu.
Bóg przysnął na chwilę. Niech ma
odrobinę ochłody. Mogę przygotować
w tym czasie pożegnalną mowę:
idźcie wy wszyscy do ojca i matki
na kolorowy dywanik.
Ilość odsłon: 399

Komentarze

marzec 14, 2026 18:17

Podoba się, mocny, pomysłowy, zwarty i wartki.

marzec 14, 2026 12:16

Uśmiechnęłam się trochę na zakończenie, chociaż tekst generalnie ma niewesoły wydźwięk. Raczej mroczny jak mocny trunek plus konsekwencje wypicia go.