Janvierdunord
Pa ź ar
na cementowni rodzą się
motyle, rozpościerają splątane skrzydła,
szukając ciepła
odfruwają,
gdy promienie dosięgną zsypu,
karmią się oczami robotników,
pachnącymi flanelą, i wtedy
przestrzenie rozwarstwiają się,
i pękają
w której nigdy nie za istnieją,
która nigdy ich nie zrodzi
zapomnienie jak inicjał który przywiera
powietrze i motyle
świat we mgle, przestaje do nich należeć
lepka maź osuwa się po drzewach,
drży blask nocy,
cicho spoczywa z brudną ziemią
jesienny wiatr wyostrza przy
krawężnikach czarne smugi,
trzepot w pożółkłych strzępach liści
rudzika,
pytając niebo ulepione na garncarskim kole
odrobinki cementu i światła,
dodają kolorów motylom, w martwej i wytrawionej
na rdzawo czerwony kolor zieleni
zapomnienie jak inicjał zmarłego
rozwidnienie, drzewa milczały,
ciężkie gałęzie
nie chroniły przed deszczem,
ślady na błocie, zanikały,
chmury nienaturalne w bezruchu,
patrzyły prosto w oczy
(z ostatkami dodatniej temperatury)
na hali surowca, introwertyk fotografuje
ukradkiem motyla,
w niezrozumiałym dotąd amoku,
by nie zapomnieć wielobarwnych odcieni,
i miłości, którą nie zweryfikowały, przed
odszukaniem się, po drugiej stronie
jak inicjał zapomnienie zmarłego
słońce przecina horyzont, rozganiając kruki,
rozpadają się hałdy popiołu,
motyle odchodzą w co-raz to głębszy sen, jak żółte plamki, na wierzchołkach drzew głogu
odradzają się jak metafora
pod zmarszczoną skórą, z majowym śniegiem i kłamstwem *kocham cię*
powtórzonym tysiące razy
kwitnie cytrynek i kanadyjski judaszowiec
Ilość odsłon: 863





Komentarze
Janvierdunord
listopad 11, 2025 09:10
https://pl.wikipedia.org/wiki/Głóg
odnośnie głogu -tak nad słowie jest strasznym problemem tak przymiotni i czasowniki dopełniaczówka
Dagny
listopad 10, 2025 22:41
… tak też sądziłam, że motyle mogą być metaforą ulotnej więzi, bo końcówka jest podszyta rozczarowaniem; a znany idiom „motyle w brzuchu” uzupełnia kontekst wiersza.
Nie czuję się powołana do poprawy cudzych wierszy; nie mam na to czasu, sama piszę intuicyjnie, a też niejaki Grain mnie w przeszłości skutecznie do tego zniechęcił.
Tekst zaczęłabym jednak tak:
nad cementownią wciąż wschodzą motyle
otwartym skrzydłem lgną śpiesznie do ciepła ( itp.)
fraza „ karmią się oczami” nawet metaforycznie nie przekonuje, bo to wzrok robotników za nimi wodzi, to oni karmią swój zachwyt.
Powtórzenie „ która ich nigdy nie zrodzi” jest moim
zdaniem zbędnym naddatkiem.
„ Zapomnienie jest jak inicjał”- rytmicznie ma większą siłę oddziaływania;
trzy czasowniki wokół „ blasku nocy”: osuwa się, drży, spoczywa - są msz przedobrzeniem opisu, warto celniej wiązać sytuację redukować ilość przymiotników, czasowników, unikać rymów wewnętrznych ( poranione/ ulepione)- frazę o rudziku ( moim ulubionym ptaszku) zmyślniej uwypuklić , bo nie ma ona siły wyrazu, jest sugestywnym obrazem, a jej proporcje są rozmyte w widokówce; „ słońce (…) osiada na hałdach popiołu- napisałabym,
„ wierzchołki drzew głogu”- to podwójna dopełniaczówka, zbędna bo głóg to nie drzewo, a krzew.
Końcówka dobra, a rozpamiętywać żalów nie warto, bo wiersze nie lubią marudzenia; tak, ludzie rzucają wielkimi słowami - spowszedniały, takie czasy, bo kocha się i pizzę i psa sąsiada gdy się łasi, malowniczy zachód słońca i zapach kadzidła( ja),pozdr.
Janvierdunord
listopad 10, 2025 18:11
Dagny trochę poprawiłem ale czy to jest wystarczająco dobre na portale na których jestem ,czy możesz zerknąć ,dziękuje pięknie
Janvierdunord
listopad 10, 2025 14:25
dziękuje bardzo za komentarz do którego się odniosę Otóż motyl z pozycji peela podmiotu lirycznego w/w jest też pięknem ludzi sympatią
które się urodzi ,akceptacją, odrębnością , ulotnością i rodzajem odczuć, więzi miedzy ludzkiej które się rodzą i które wielokrotnie nie przetrzymują próby czasu
motyl
Ulatują przylatują jak okres ciepły i zimny, umierają po 4 tygodniach i kolejnych fazach się rodzą
Z wyjątkiem tych które żyją od 2-8 miesięcy i
od marca rodzą się od nowa jak kochankowie którzy żyjąc w stagnacji zbliżając się do świąt choinki zimy już się nienawidzą
motyl
ulotność kruchość delikatność niezauważalny odruch powietrza gdy wszystko żyje a on odchodzi umiera
tak to światło które w chwilach zwątpienia umiera jak się rodzi już inny odcień nabiera
Dagny
listopad 10, 2025 12:12
…na wąskich terenach portali poetyckich można niechcący ( jak w moim wypadku) komentować teksty userów, których wierszy nie dotknęłabym nawet kijem maczanym w smole. Piszę o tym, bo wiersze Autora nagle mi przywiodły skojarzenie z jedną wielonickową personą…
Wyjdę jednak jeszcze z pozycji zaufania, że kogoś niesłusznie mylę i z nadzieją , że nie uraziłam - powiem tak;
obrazy mocno metaforyczne, ale bardzo ciekawe; pozbawione są jednak beztroski, bo powracające dość obsesyjnie widoki motyli, dają wrażenie niemożności uwolnienia się od pewnych zdarzeń, wspomnień, relacji PL- a, jego rozczarowań.
Jeśli motyle „ karmią się oczami pachnącymi flanelą”- to czyje to oczy?
Pl- a? Czy chodzi to nawiązanie do stylu grunge i upodobań muzycznych?
Fraza jednak brzmi siłowo, a bliskie „ pęka-ją, zaistnie-ją” kłuje w uszy…
„ Powietrze i motyle przestają do nich należeć”- do KOGO? Z tekstu nie wynika o jakich „ nich” Autorowi chodzi.
„ Blask nocy zsunięty po drzewach jęczy”- nie przekonuje, uprościłabym bo jest przekombinowanie.
„ Trzepot pytający niebo”- jest znów wart przemyślenia, bo metafory można mnożyć ( też tak kiedyś robiłam), tylko czasem w hermetycznym ukwieceniu zanika pytanie o przekaz…
„
Wytrawiona ziemia”- czyli pozbawiona trawy? Słowo kojarzy się z „ trawieniem”, „ przetrawieniem”, a nie ogołoceniem z zieleni, może znaleźć ekwiwalent? Samo „ martwa” już wiele mówi…
Czy to „ drzewa” „ fotografują ukradkiem motyla”, czy ktoś inny, a jeśli tak to KTO?
CORAZ - piszemy razem. Szkoda, że nie ma już frazy o „ miłości do ludzi, której nie zweryfikowały”- to było mocne. Miłość platoniczna - ma zupełnie inny punkt wyjścia i rokowania. Może fraza wróci?
Dobrze, że zniknęło określenie „zmurszałe” w stosunku do skóry, bo było nietrafne. O judaszowcu też pisałam…
Podoba mi się malarska plastyczność tych tekstów i niezmienne podkreślenie zjawiska światła, pozdr.
Janvierdunord
listopad 08, 2025 09:23
dziękuje.... redaguje bo zgrzyta w przedsionku
coraz trudniej to znieść ...dużo zdrowia
Mithril
listopad 08, 2025 09:15
...się to:
"karmią się oczami
pachnącymi flanelą i wtedy
przestrzenie pękają"
- nasię bardziej!