Miroslaw Milo Nowicki
dziwy
0.
Dziwne rzeczy znajdujesz po drodze,
a noce nastały długie i wyboiste.
Tuż nad horyzontem śni mi się
słońce i czterolistna koniczynka.
Na wychodne wychylam
szklaneczkę whiskey bez lodu.
1.
Od ciebie owoce,
ode mnie zaś — cokolwiek.
Widziałem same dziwy,
tu wszystko smakuje morskim ogrodem
z odrobiną mango i chilli.
Wychowywałem się z dala od niego:
niebotyczne nogi i owoc - pierwszy zakazany
w pakiecie z burzą hormonów.
Grona gniewu? Zagrałem już
na nerwach, ostatnio na harmoszce:
pokój dla wszystkich, sąsiadom wolność.
Mury za plecami wciąż za wysokie.
2.
Podziwiam przez okno nowy świat
zagubiony w powodzi lotosów.
Bez zbędnych przypisów, by wypełniać strony.
Przepaść między okładkami? To moje?
Nie umiałem odmówić pomocy zimą.
W porze deszczowej też nie odmówię —
nawet jeśli pot uchodzi porami z ciała
jak resztki rozsądku.
3.
W nowym domu brak miejsca na podłości.
Dom to dom — tu nie potrzeba innej nazwy.
Tytułowa strona przystoi nowej książce.
Dziwne rzeczy znajdujesz po drodze,
a noce nastały długie i wyboiste.
Tuż nad horyzontem śni mi się
słońce i czterolistna koniczynka.
Na wychodne wychylam
szklaneczkę whiskey bez lodu.
1.
Od ciebie owoce,
ode mnie zaś — cokolwiek.
Widziałem same dziwy,
tu wszystko smakuje morskim ogrodem
z odrobiną mango i chilli.
Wychowywałem się z dala od niego:
niebotyczne nogi i owoc - pierwszy zakazany
w pakiecie z burzą hormonów.
Grona gniewu? Zagrałem już
na nerwach, ostatnio na harmoszce:
pokój dla wszystkich, sąsiadom wolność.
Mury za plecami wciąż za wysokie.
2.
Podziwiam przez okno nowy świat
zagubiony w powodzi lotosów.
Bez zbędnych przypisów, by wypełniać strony.
Przepaść między okładkami? To moje?
Nie umiałem odmówić pomocy zimą.
W porze deszczowej też nie odmówię —
nawet jeśli pot uchodzi porami z ciała
jak resztki rozsądku.
3.
W nowym domu brak miejsca na podłości.
Dom to dom — tu nie potrzeba innej nazwy.
Tytułowa strona przystoi nowej książce.
To, co za mną, za tobą, za nami, kładzie się
cieniem pod zmrużonymi oczami,
resztkami po nieprzespanych nocach.
Ilość odsłon: 744





Komentarze
Miroslaw Milo Nowicki
listopad 06, 2025 01:41
Za życzenia dziękuję. A że nie przypasował?
Nie pierwszy i nie ostatni. Za to nie karzą. Ja odbiorcy nie nakazuję myśleć tak, czy inaczej. Nawet nie zmuszam do lektury kiepskich wersów.
Ale zawsze doceniam wysiłek, pozostawienie komentarza i dziękuję za pochylenie się nad wierszem.
Jednocześnie nigdy nie obiecuję poprawy, chociaż zdarza mi się dokonać korekty, gdy widzę zasadność.
Dagny
listopad 05, 2025 20:01
Skoro życie jest interesujące, to życzę Autorowi jeszcze przełożenia go na ciekawe narracje, bo o tym był mój koment, pozdr.
Miroslaw Milo Nowicki
listopad 05, 2025 14:28
Życie jest zbyt interesujące i bogate w doświadczenia, żeby się skupiać na jednym detalu. Dokonywanie wiwisekcji zostawiłem zestrachanym.
Poza tym to ludzie mają problem, a nie my.
Nie czytam cudzych nut. A tańczyć mogę, gdy sobie sam zagram ;-D
Też zauważyłem że masz tak samo.
aidegaart
listopad 04, 2025 23:17
Masz taki problem jak ja, nie potrafimy skupić się na jednym zagadnieniu. To jest fajne. Nie jesteśmy maszynami do pisania wierszy. Pozdrawiam.
tetu
listopad 04, 2025 19:02
Najbardziej dwójka i trójka, chociaż "czas start" też jest ok.
W jedynce pięć pierwszych wersów i dwa ostatnie, natomiast nie przekonał mnie środek, to co poniżej:
"Wychowywałem się z dala od niego:
niebotyczne nogi i pierwszy zakazany
w pakiecie z burzą hormonów.
Grona gniewu?
Ogólnie w porządku. Można z tych pocztówek wiele wyczytać. Pozdrawiam.
Miroslaw Milo Nowicki
listopad 04, 2025 11:04
Po cholerę? W pewnym momencie dorastamy na tyle, by pojąć, że w kopercie wartość ma czas dokonany, przetrawiony i przemyślany. Wbrew najnowszym regułom cenne są nie prawdy objawione tu i ówdzie, nie cudze wierzenia i emocje, czy też obowiązujące trendy... itd.
Nie będę bronić cudzych poglądów, bo ich nie sprawdziłem. Mam swoje. I do nich też nie przekonuję.
Zostawiam decyzję czytelnikom.
Mogę nakreślić mnóstwo widokówek lub aktualnych scenek do podkręcenia atmosfery.
Na szczęście zawsze trzymałem się świadomości, że nie muszę.
Ten akurat jest dla mnie istotny, bo to kolejny znacznik, kamień milowy tuż przed zmianą adresu.
Taki prezent niemal wigilijny ;-)
Dagny
listopad 03, 2025 21:28
…zapytałeś, to odpowiem: zdania są naprawdę zgrabne, tylko mnie osobiście za dużo jest tutaj perspektywy PL-a, chętnie czytam o obiektach, zjawiskach, uczuciach, lubię jak kamera wędruje a niekonieczne wałkuje celebrę: wychylam, widziałem, wychowałem, zagrałem, podziwiam, nie umiałem, nie odmówię, za mną, ode mnie, to moje ;))) i ja się tu nie wyzłośliwiam, żeby było jasne tylko po cholerę ten niemal postkolonialny styl… cysorza ;)
pozdr.
Miroslaw Milo Nowicki
listopad 03, 2025 13:41
Jarku, Thin Lizzy i wersje z małych pubów dla lokalsów smakują zadymioną dębiną. Za kilka tygodni też będą jedynie wspomnieniem.
Dagny, moje dziwy dłużyzną? Cztery miniatury, Cztery listki skrywające nagą prawdę: król bywa nagi
;-P
cysorz tyż
;-)
Dagny
listopad 03, 2025 11:03
Jest starannie napisane, znajduję parę smaczków, ale po pierwszym czytaniu byłam znudzona, bo monotonne wiwisekcje są nużące i dziwię się parciu na dłużyzny u Autora. O’k, tym razem kalendarium, czy forma odliczania w punktach, nieco urozmaiciła formę, ale warto pomyśleć o świeżym przekazie, bo zawsze czuję niedosyt…prawdziwych, szczerych emocji - zamiast publicystycznego ględzenia intelektualnego, sorry za szczerość ;)
Mithril
listopad 02, 2025 20:38
https://www.youtube.com/watch?v=e1FaJqTTM7A