Sąsiadka Mościckiego
Nazywam się: Sąsiadka Mościckiego
Trochę o mnie: publikacje w internecie, drugie miejsce za recytację wiersza o szewczyku dratewce w szkole podstawowej klasa druga albo trzecia, jakoś tak :) Autorka książek poetyckich; publikowała też w ogólnopolskiej prasie literackiej. Marzycielka spełniająca marzenia. Bliski jej oryginalny Edward Nożycoręki z którym przyrządzałaby posiłki. Z pewnością przyciąłby porządnie krzewy w jej ogrodzie.
Dołączyłam do serwisu ponieważ: chcę publikować i od czasu do czasu komentować
Ilość odsłon: 105708






Komentarze
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 21, 2020 16:59
I znowu dziś burza tyle że apogeum chyba. W deszczowej mgle świerki sosny brzozy i jaśmin stracily twarze. W takiej mgle nie ma mowy o twarzach. Balam sie jak kotka burcia.
Bałam się o biale kwiaty jaśminu które wyglądają z daleka niczym perły. Bałam się nawet o szkodliwe kolumny tui ale też o warzywa. To nie był zwykły, mocny deszcz. Takiego w życiu nie widziałam.
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 21, 2020 11:53
Niektórzy zarzucają mi egotyzm. Nawet jeśli zaglądam do obcych głów widzę siebie. O czym pisać na wsi pełnej traw i pól? Wiem. Wszystko ma znaczenie. Nawet obrzydliwe skrzypce, jakimi są pękające pod stopami ślimaki. To chyba jedyna obok disco polo muzyka, której unikam.
Dlaczego piszemy? Bo ciągle ktoś nam przeszkadza. Bez przeszkód nie ma rozwoju. Gnuśniejemy, gdy mamy wszystko podane.
Nocą szczekającym psom przeszkadzają inne psy.
Nam przeszkadzają różne dźwięki. Urwał się mój pies ze smyczy. Poleciał głupek w pola i wyje do ptaków. Taki pies żyje we mnie. Jest przeszkodą. Więc egotycznie piszę.
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 20, 2020 20:30
Czytam Romana Honeta. Ciekawe wizje miał. Mi rybowstąpienie też bliskie...
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 20, 2020 18:44
Ktoś powiedział że perły przynoszą nieszczęście. Zwykły zabobon. Ex wyrywał w dniu ślubu perłę za perłą z mojego bukietu. To nas nie ocaliło, ale ex wyleczył się z zabobonów. Oglądam na fejsie zdjęcie pewnej śpiewaczki żony matki spełnionej. W perłach jej uszy.
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 20, 2020 17:51
Jedno jest pewne taki ze mnie poplątany kłębek. Kłębią się myśli. Muszą mi wyrosnąć mocne dłonie by dokończyć to dzierganie piórem które wiatr wyrwał z martwego ptaka.
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 20, 2020 17:25
Ex stoi za ogrodzeniem. Wola: Głupi, głupi biegają za piłką.
Czasem wypada być niepowaznym by nie schylic się do poziomu błazna ktory jest za bardzo poważny. Taki błazen najczęściej ma jedno oko a to co mu zostalo też zaczyna szwankowac.
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 20, 2020 17:21
Biegną ku mnie ciała dawnych kolegów. Zaczynamy grać w piłkę nożną.A
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 20, 2020 17:19
Dziś zadzwonił ex. Krzyczał.
- Myślisz że jak chcesz wydać książkę to dobra droga?! Pycha tobą kieruje! Nic więcej. Idziesz w złym.kierunku!
Wrzeszczal. Wrzeszczał i tak rozlala sie pustka po polach. Umarly we mnie kuropatwy.
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 20, 2020 16:10
Dawno temu byłam liściem tataraku zaslaniajacym piękny z nenufarami staw. Dziś się obnażam. Jakie tam paskudztwa można znaleźć proszę pani proszę pana. Brud za paznokciem jako brud codzienny i ten niewidoczny w środku. A teraz rzuć. Jeśli nie dzwigasz jak ja kamieni w środku rzuć we mnie cegłą bowiem potrafi ze mnie wyjść potwór. Uważaj. Wypatroszy. Wypatroszy Cię jak rybę. gdy sie pospieszysz urodzę kamień. Będzie śliski jak ryba wydobyta z mułu. Przesliźnie się przez twoje palce i spoczniesz na nim. Ziemia się zatrzęsie. To będzie oznaczało że jestem wolna. Poza jądrem.
Sąsiadka Mościckiego
czerwiec 20, 2020 15:57
Pewna poetka pisze że jej wiersz wszystko zniesie. A gdybym tak powiedziala: twoje wiersze wszystko zniosą. Są jak stara rozpieszczona przez rodzica panna. Wiem. To by była nadmierna złośliwość jak ocenianie, czy ktoś jest gruby bądź chudy.
Chyba nie ma dzieł które wszystko zniosą. Może wiele ale nie wszystko. Pokonają żywioły i czas. Tak samo jest z nami. Slowa będą dalej przekazywane tak jak w domu z przeciekającym dachem. Trzeba znaleźć suche miejsce suchą półkę. Tam położysz swe dzieło położysz siebie z pieczątką ostatniego słowa na ustach. Paweł Podlipniak pisał że śmierć to miejsce nie czas.
Jesteśmy w ciągłym poszukiwaniu miejsc. Niektóre wymagają osuszajacych drenów inne nawodnienia i cokolwiek zrobimy to zawsze będzie sprowadzać się do poszukiwania. I to jest z jednej strony nasza nędza A z drugiej wielkość.